![]() |
|
|
|
|
|
|
|
Humor w krótkich majteczkach |
|
|
4-letnia Emilka od rana śpiewa: "Konik, z drzewa koń na biegunach, przyjaciel wiosny, uśmiech radosny..." Robi to również przy obiedzie. Mama do niej: "nie śpiewaj przy jedzeniu, bo będziesz miała głupiego chłopa". Emilka spojrzała i pyta: "co? przyjaciela wiosny?"
|
|
|
Niedługo po uroczystości Wszystkich Świętych odwiedzamy całą rodziną groby w Radzionkowie. Jesteśmy przy grobie Teresy i Józefa Ferdyn. Wcześniej w tym grobie pochowani byli dziadkowie Niny - Jakub i Julia - rodzice cioci Tereni. Nina przepytuje dzieci: "no to pamiętacie, jak miała na imię moja babcia i dziadek?". Dzieci próbują zgadywać, ale słabo im to idzie. Maciek spogląda na tablicę nagrobka i ucieszony pyta: "Ferdyn i Józef?" A Wojtek poprawia go: "chyba Ferdynka i Józef!"
|
|
Tata odwozi swoją mamę na PKS do Tarnowskich Gór. Przy okazji zawiózł też Ninę na zakupy, a towarzyszy im Emilka. Gdy tata wraca z Emilką do domu, ona pyta: „a kiedy pojedziemy po mamę?” Tata odpowiada: „mama wróci sama do domu autobusem”. Emilka: „a to my mamy też autobus?”
|
|
|
Wojtek uczy się czytać. W kościele próbuje przeczytać tekst pieśni na karteczce zabranej z ławki. Literki już są trochę wytarte i nieczytelne. Czyta: „Panie Twa laska jest życiem mym”. Tata nie dosłyszał i chwali, że wszystko dobrze. Wojtek dodaje: „tatuś, a ja wiem, co to za laska. To jest ta, co się potem przemieniła w węża!”
|
|
Słownik Emilki: |
|
|
Mama: „czyje to są majtki? Kto nie ubrał?” Emilia: „ja mam, wiesz, takie drewniane” (do dzisiaj nie wiemy, o co chodziło)
|
|
Emilka znalazła wśród zabawek lornetkę Wojtka. Pyta: „a mogę się popatrzeć przez latarkę?”
|
|
|
Mama robi dla Maćka czapkę górnika na Barbórkę. Trzyletnia Emilka pyta tatę: „tatuś, a wiesz czemu Maciek będzie górniarzem? Żeby mógł chodzić na góry!”
|
|
Wojtek jechał z tatą do apteki po lekarstwa dla Maćka. Brzydka pogoda, zima. W radio przestrzegają przed marznącą mżawką, informują o karambolu na autostradzie, dominuje określenie 'szklanka'. Wieczorem przed zaśnięciem nagle Wojtek pyta tatę: "a o co im chodziło z tym kubkiem na drodze?" |
|
|
Maciek zachorował na zapalenie płuc. Groził mu już szpital, ale skończyło się na zastrzykach. W nagrodę tata kupił mu pączka, bo bardzo je lubi. Maciek delektuje się jedynym, który dzisiaj dostał. Snuje marzenia o tym, by zjeść ich więcej i mówi: "tatuś, a kiedy znów będzie ten Tuczący Piątek?"
|
|
Chłopcy wracają z tatą do domu po jeździe na sankach. Tata mówi, że teraz idzie popatrzyć na skoki. Wojtek wtrąca: "a mówili w reklamie, że oni będą dzisiaj skakać na czterech skoczniach!"
|
|
|
Chłopcy oglądają razem z tatą uroczystość przekazania zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi nowemu Prezydentowi. Często pojawia się określenie "Grób Nieznanego Żołnierza". Po jakimś czasie Wojtek pyta: "tatuś, a naprawdę nikt tego żołnierza nie zna?"
|
|
Maciek od kilku dni gra w grę 'Modi i Nana'. Od dłuższego czasu nie może uporać się z poruszeniem miechów kowalskich. Miechy były dla niego całkiem nowym słowem. W końcu w przedszkolu dowiedział się od kolegi Daniela, który już grał w tę grę, co należy zrobić. Maciek do taty w drodze powrotnej do domu: "Tatuś, a ja już wiem, jak poruszyć te wory".
|
|
|
Umarł Jan Paweł II. Dzieci są na bieżąco z najnowszymi wiadomościami z Rzymu. Rozmawia się o tym także w przedszkolu. Pani Lidka w przeddzień pogrzebu opowiadała dzieciom, że miasto jest już zamknięte dla pielgrzymów. W piątek cała rodzina obserwuje w telewizji pogrzeb Jana Pawła II. Po złożeniu ciała do grobu tata mówi: "nie martwcie się, kiedyś tam pojedziemy i pójdziemy pomodlić się przy jego grobie". Na to Wojtek: "tatuś, ale jak? Przecież Rzym jest od wczoraj zamknięty".
|
|
Tata wchodzi do sypialni i widzi Wojtka, który schodzi z piętrowego łóżka, nie po drabince.
Zdecydowanie upomina syna mówiąc: "dlaczego schodzisz tędy z łóżka?". A Wojtek na to rozbrajająco:
"bo umiem".
|
|
|
W domu jest ciepło, chłopcy wrócili z kościoła. Wojtek biega zgrzany. Tata mówi do niego: "Wojtuś, rozbierz sobie
sweterek". Dziecko nie chce się rozebrać. Tata używa kolejnego argumentu: "popatrz, ja chodzę w samej koszulce
i jeszcze mi jest ciepło". Wojtek krótko: "to się rozbierz".
|
|
8-letni Brajan opowiada sześcioletniemu Maćkowi o tym, jakie trudne zadania mają w pierwszej klasie.
Chcąc jeszcze bardziej zaskoczyć kolegę z sąsiedztwa opowiada, że w drugiej klasie u jego kolegi muszą np. wiedzieć,
ile jest trylion dodać trylion. Nie zdziwiony niczym Maciek odpowiada: "przecież to proste, dwa tryliony".
|
|
|
Minął dzień od przewidywanego terminu narodzin naszej trzeciej pociechy. Maciek, gdy dowiedział się, że on
urodził się 5 tygodni za wcześnie i był wcześniakiem, stwierdza: "o, to będzie późniak".
|
|
Chłopcy lubią robić masaże mamie, gdy leży na łóżku. Tym razem zaproponowała, że przyniesie im krem, żeby ją
trochę nasmarowali. Na to Wojtek obwieszcza: "najpierw będzie masaż a potem kremacja!".
|
|
|
Podczas powrotu z wakacji jazda dłuży się Maćkowi. Dlatego mama proponuje, żeby liczył mijane samochody.
Maciek liczy: "jeden, dwa, trzy...", w końcu dochodzi do "pięćdziesiąt osiem, pięćdziesiąt dziewięć, sześćdziesiąt."
Na to odzywa się trochę zaspany Wojtek: "szukaaaam!"
|
|
Na Krupówkach w Zakopanym stoi wielu przebierańców zbierających pieniądze. Jeden z nich jest przebrany za
diabła. Wojtek i Maciek nie boją się, ponieważ rozdaje cukierki. W dodatku Wojtuś wyjaśnia: "ja się go nie
boję, bo to na ścięście jeśt tyjko diabełek przebiany za pana."
|
|
|
Maciek i Wojtek ostro sprzeczają się podczas jazdy samochodem. W końcu Maciek ucina dyskusję stwierdzeniem:
"a wcale, że nie. Koniec i kropka peel."
|
|
18 maja tata przepytuje Maćka o to, kto dzisiaj ma urodziny. Podpowiada mu: "Maciejku, ktoś ważny w Kościele",
Maciek niepewnie: "paaaan wikary?". Tata: "nie, ktoś ważniejszy", Maciek: "ksiądz proboszcz?". Tata dalej:
"nie, kto jest najważniejszy w Kościele?", na to Maciek: "Pan Bóg". Tata: "no tak, bardzo dobrze, ale tu na
ziemi, jakiś człowiek", Maciej strzela: "pan kościelny!". Z boku wtrąca się Wojtek i podpowiada cicho:
"Kacioj Donajd".
|
|
|
Chłopcy przed spaniem oglądają z tatą globus. Maciek palcem losuje, gdzie pojadą na wakacje. Poinformowany
przez tatę, że dalsze eskapady nie wchodzą w rachubę ze względów finansowych, zaczyna szukać bliżej i
wskazuje na Ukrainę. "A tu możemy pojechać?" - pyta. Tata odpowiada, że tak, że jest tam nawet ładne morze,
które nazywa się Czarne i jest tam ciepło. Po chwili zastanowienia Maciek z nutką smutku w głosie: "ale
kąpać nie będzie się można?". Tata: "dlaczego?" "No bo Czarne, to przecież brudne" - odpowiada Maciej.
|
|
Maciej z tatą idzie do biura paszportowego odebrać formularze na paszporty dla rodziców. Gdy wychodzą,
Maciek z przejęciem informuje tatę: "a jak ta Unia już do nas wejdzie, to nie będziemy musieli mieć
paszportów".
|
|
|
Wybieramy się na zakupy do hipermarketu. Mama zagląda do szafki sporządzając listę zakupów. Wojtek pyta:
"mama, a co trzeba kupić?". Mam odpowiada: "to i owo". Na to Wojtek zatroskany: "a co, nie ma już owo?"
|
|
Przy okazji wieczornego czytania w Biblii rodowodu Jezusa tata chcąc wytłumaczyć
dzieciom, co to jest rodowód, wymienia im imiona ich przodków. W końcu dochodzą
do prapradziadka, który nazywał się Wojciech Klimera. Maciek zadowolony z tego,
że nazwisko jest mu znane, wykrzykuje: "a, Primera, to tak jak nasz Nissan!"
|
|
|
Mama ogląda z Wojtkiem książeczkę "100 zwierząt", na kolejnym obrazku jest wielbłąd.
Mama pyta: "a to jakie zwierzątko, Wojtusiu?" Wojtek: "osioł". Mama na to: "nie"
i podpowiada: "wieee...". Wojtek bez namysłu: "wiewiórka?"
|
|
Maciek sprząta swoje klocki po zabawie. Już bardzo zmęczony mówi do taty: "ale
trucizna, tata, co?" Zdziwiony tata pyta, o co chodzi. Syn tłumaczy: "no tak
trudno to się sprząta, taka trucizna".
|
|
|
Przed spaniem tata urządza chłopcom konkurs wiedzowy. Tego dnia padają pytania o
zawody. Najpierw jest pan, który czyści kominy, potem ten od budowania domów.
Następnie tata pyta Maćka: "a jak nazywa się osoba, która sprzedaje w sklepie".
Maciek na to: "pani Irka?"
|
|
Zbliża się grudzień. Tata wspomina chłopcom o bliskiej już wizycie św. Mikołaja
i o tym, że niegrzecznym dzieciom przynosi on węgiel zamiast prezentów. Maciek
autentycznie ucieszony odpowiada: "to dobrze, nie będziemy musieli kupować węgla
na zimę!"
|
|
|
Maciek pyta mamę, czym się ona zajmuje. Mama odpowiada, że ekologią. Maciek pyta
dalej, czym się zajmuje ekologia. Mama kontynuuje, że ochrania ziemię, wodę, niebo.
Maciek na to: "chyba żartujesz, niebo ochrania kto inny?". Mama: "kto?". Maciej:
"no przecież Pan Jezus".
|
|
Cała rodzinka jedzie autem do Torunia. Nina pyta, kiedy będziemy mijać Jasioną.
Mariusz tłumaczy, że nie jedziemy autostradą na zachód, ale na północ i w ogóle
nie pojedziemy przez tę miejscowość. Z tyłu odzywa się Maciek i mówi: "przecież
nie jedziemy ani na północ, ani na południe, ale na popołudnie".
|
|
|
W czasie wieczornej toalety Maciek ściąga spodnie i wypina gołą pupę. Mama pyta: "umyć ci pupcię?" Maciej odpowiada: "nie, to taka rzeźba".
|
|
Babcia i dziadek Oliwii wrócili z wczasów. Babcia szuka w walizce herbatki, którą przywieźli specjalnie dla wnuczki. Mała jej przy tym towarzyszyła.
Gdy zobaczyła, że poszukiwania nie dają rezultatów, poradziła: "lepiej poszukaj w drugim bagażniku". |
|
|
Na firmowym rajdzie w ośrodku wczasowym Maciek znalazł w pokoju różne zagraniczne pieniądze w bilonie. Mama wytłumaczyła mu, że
nie można za nie nic kupić w Polsce. Nie wiedząc o tym tata pyta Maćka: "Co chcesz sobie za nie kupić?". Syn odpowiada: "Nic - one są
nieczynne". |
|
Podczas tego samego rajdu tata i Wojtek idąc na śniadanie mijają znajomego chłopczyka, który jednak się nie odzywa. Tata kwituje "chyba
Twój kolega nie umie mówić 'dzień dobry'". Na to Wojtek: "a co? nie ma ząbków?" |
|
|
Wojtuś przybiega do taty z wielkim znikopisem, a na nim świeżo narysowanym rysunkiem i pyta: "ładne, ładne?" Tata widząc wielką czarną
plamę pyta: "co to jest, las?". A Wojtek rozbrajająco: "nie widać". |
|
Na wakacjach płyniemy statkiem z Fromborka do Krynicy Morskiej. Maciek z zainteresowaniem szuka kolejnych boi na Zalewie Wiślanym.
Dotychczas były to duże boje z numerkami. Tata wskazuje mu boję składającą się jedynie z patyka i chorągiewki. Maciek wychyla się i mówi:
"aaa, to taka młoda boja". |
|
|
Podczas tej samej podróży, siedzimy na otwartym górnym pokładzie statku, jedynie pod daszkiem, na którym umieszczone były szalupy
ratunkowe. Trochę kropi deszczyk i wieje. Maciek ziewając woła: "eeej, zamknijcie te okno". |
|
Płacz Maćka na podwórku. Tata pyta przez okno: "Dlaczego płaczesz, Maciusiu?", odpowiedź: "bo Wojtek mnie uderzył". Tata drąży:
"a gdzie Cię uderzył?". Maciek dalej drąc się w niebogłosy: "nie pamiętaaaaam". |
|
|
W Teleekspresie migawka ze spotkania premierów grupy CEFTA. Maciek rzuca: "a tego to nie lubię". Tata pyta: "którego? Millera?"
Maciek: "tak". "A dlaczego?" - pyta tata. "Aaa, bo on tak słodko gada. Nie, nie" - poprawia Maciek - "słono, słono gada". |
Copyright by Mariusz Mycielski, 2002