![]() |
|
|
|
|
|
|
Autor: Mariusz Mycielski"Jordan Riley" - Jordan RileyWrażenia muzyczne: jest to album debiutancki, to słychać, instrumentarium to gitary + sekcja rytmiczna, aranżacje są dość proste, albo lepszym słowem byłoby - surowe. Wynika to pewnie ze stylu, który uprawia Jordan. Jest to rock, czasami dość ostry. Artysta przyznaje się w wywiadzie do inspiracji np. dokonaniami P.O.D, a jedna ze stron z darmowymi MP3 poleca Jordana fanom Metalliki :-) W kilku piosenkach pobrzmiewają klimaty punkowe ("Next Sunday", "One way") przypominające mi lata 80-e i rodzime produkcje Dezertera czy KSU.
Muszę przyznać, że osobiście lubię słuchać bardziej spokojnej muzyki. W Radiu Omega szczególnie podobają mi się FFH,
Mercy Me, Chris Tomlin, David Crowder Band, Delirious, Vineyard Music. Piszę o tym dlatego, że na pierwszy rzut ucha,
niektóre piosenki Rileya brzmiały dla mnie zbyt ostro i nie rozumiałem, dlaczego Jordan wydaje z siebie krzyki i wycia.
Wrażenia takie wynikają z mojego, być może wąskiego, pojmowania muzyki chrześcijańskiej, które głównie obejmuje
praise & worship, gospel i pop.
Dlatego kilka słów o warstwie tekstowej. Jordan na swojej stronie pisze o tym, że wiara w Boga pomogła mu przejść przez
wzloty i upadki młodości. Pisze też o tym, że długo szukał swojego powołania i w tym, co robi teraz, udało mu się
połączyć miłość do śpiewania z chęcią pomocy ludziom, którzy stracili już nadzieję. Perełką godną uwagi jest utwór "Next Sunday". Gdy usłyszałem go pierwszy raz, od razu wiedziałem, że coś tu nie pasuje - Jordan w punkrockowym rytmie podaje nam tekst o pójściu w niedzielę do kościoła. Lektura tekstu na jego oficjalnej stronie www.jordansmusic.com pokazała, że faktycznie jest to żart. Widzimy w niej nie mogącego doczekać się kolejnej niedzieli tzw. "niedzielnego chrześcijanina", który chce wywrzeć wrażenie na sąsiadach, siedzi z krzyżem na szyi, głośno śpiewa i krzyczy "Chwała Panu!", ma bardzo dużą Biblię i nikt nie wie, że zanim wyszedł z domu do kościoła, to starł z niej grubą warstwę kurzu. |
Copyright by Mariusz Mycielski, 2004